menu
Składniki: 13 sztuk jak na zdjęciach*
Ciasto:
100g wody
Masa:
*mogą być ciut mniejsze i wyjdzie 14 sztuk
Rewelacyjne ptysie! Ciasto niczym z cukierni - zachowuje się jak klasyczne z mąki pszennej, nikt nie rozpozna, że jest bezglutenowe.
Proporcje na ciasto ptysiowe zaczerpnęłam od Katarzyny z Bezglutenowe Gary. Kasia używa mąk Moncana, ja piekę na zwykłych – jak widzicie, ptysie wyszły idealne :)
Krem to ubita śmietanka kokosowa - prościej się nie da, oczywiście możecie dosłodzić ją słodzidłem jakiego używacie (raczej nie w płynie).
Wg Monash dozwolona ilość mleka, kremu kokosowego to 60g – możesz więc spokojnie zjeść 2 ptysie z mojego przepisu. U dietetyk, z którą pracowałam limit na mleczko kokosowe z puszki to było 125g.
Na końcu wpisu podaję inne propozycje na masę do ptysi.
Wykonanie:
Ciasto:
Mąkę ryżową wymieszaj ze skrobią ziemniaczaną.
Wodę z solą i masłem umieść w rondelku lub głębszej patelni, doprowadź do wrzenia. Zmniejsz ogień, wsyp wymieszane mąki. Zacznij szybko mieszać drewnianą lub silikonową łyżką. Po chwili masa staje się jednolita i szklista. Podgrzewaj kilkadziesiąt sekund mieszając. (W pewnym momencie masło wytrąciło mi się z masy ale niczego to nie zepsuło).
Odstaw z ognia. Ciasto musi przestygnąć, ale wciąż być ciepłe.
Jajka rozbij jak na omlety. Do ciepłej masy dodawaj jajka partiami ( u mnie na 4 razy) za każdym razem dokładnie mieszając żeby całość się połączyła. Możesz użyć miksera albo zrobić to silikonową szpatułką/ łyżką. Gotowa masa jest gładka i jednolita,
Przełóż masę do woreczka – najlepiej cukierniczego z końcówką (może być okrągła, gwiazdka, u mnie drobniutka rozetka – dlatego ptysie wyszły tak równe). Ostatecznie sprawdzi się grubszy plastikowy woreczek z odciętym końcem, a na upartego, masę możesz wyłożyć łyżką.
Wyciskaj masę na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia (ja używam maty teflonowej). Staraj się aby wielkość ptysi była zbliżona.
Piecz około 30 minut w temperaturze 200°C. Upieczone ptysie są rumiane i postukane od spodu wydają głuchy dźwięk. Wystudź ja na kratce żeby nie odwilgły. Nadziewaj po całkowitym wystudzeniu. Ja robiłam to kolejnego dnia, a ptysie po kilku godzinach zamknęłam w metalowej puszce (takiej do przechowywania kruchych ciastek).
Masa:
Ja śmietankę kokosową schłodziłam przez dobę w lodówce. Przełożyłam do wyższego pojemnika dodałam szczyptę soli i szczyptę stewii i ubijałam kilka minut aż zrobiła się puszysta.
Ubitą masę przełóż do worka cukierniczego z małą końcówką. Delikatnie bijaj końcówkę w spód ptysia i wyciskaj z wyczuciem masę do jego napełnienia (ja jednego „rozpękłam” od środka ;)). Możesz też przekroić ptysie – odkrój wierzch (tak w 1/3 wysokości), masę wyłóż łyżką lub szprycą na dolną część i przykryj „czapeczką”z pozostałej części.
Ptysie można podawać od razu, ale po nocy w lodówce (zamknęłam w szczelnym pojemniku już nadziane) również były idealne,
Pro tip: ptysie możesz nadziać kremami które użyłam w tych wypiekach:
Te kremy są mniej stabilne, bardziej budyniowe, więc raczej wersja nadziewana szprycą i zrobiłabym ciut mniejsze ptysie- takie na dwa kęsy.
Podoba Ci się ten przepis? - możesz symbolicznie podziękować stawiając mi wirtualną kawę. Każde podziękowanie dodaje mi skrzydeł i mobilizuje do dalszej pracy.
Danie jest odpowiednie na diecie low FODMAP, niskohistaminowej (ja miałam dozwolone mleczko z puszki, jeśli źle je tolerujesz wykorzystaj inne propozycje na masę) , niskofruktozowej (biorąc pod uwagę czym dosłodzicie masę) bez sorbitolup
więcej z tej kategorii
nie przegap nowych wpisów i obserwuj mnie na social mediach